Pokój dziecka. Temat rzeka, ba, ocean. Nieprzebrane inspiracje, szalone pomysły, zanurzenie się w fatazjach z dzieciństwa (pirackie statki, domki na drzewie), ale i aspekt praktyczny, bicie się z myślami o umykających latach i o tym , jak szybko dzieci dojrzewają, jak zmieniają się ich zainteresowania i gust.
Pokój synka jest dziwaczny, bez okien ściennych, za to ma okno w suficie, schodki prowadzą na mały podeścik z widokiem na klatkę schodową (!), jak mówił Obelix "ci Rzymianie są szaleni". Rzeczywiście dom jest bardzo stary, a zaraz obok mamy wykopalisko archeologiczne, cudnej urody łaźnie rzymskie, więc coś jest na rzeczy. Wracając do wspomnanego pokoju, zastaliśmy go tak..

Po długich namysłach na ścianach pojawił się limonkowy kolor, a meble miały być jasne i proste. Od razu wiedziałam, że pokój nie będzie tematyczny, żadne tam samochodziki, kolejki czy Kubusie Puchatki, ale że będzie zwyczajnie, kolorowo, wesoło i jasno. Wyszło tak..


Łóżeczko naszego 14 miesięcznego brzdąca, gdyby ktoś się nad tym zastanawiał, jest jeszcze w naszej sypialni, dla wygody, naszej. Jest jeszcze duża szafa naprzeciwko tej ściany, i coś jeszcze, ale o tym następnym razem. Natomiast o niektórych drobiazgach z pokoju synka będą osobne wpisy, oj jak zacznę, to my chyba z tego pokoju nie wyjdziemy do lipca..